Translate

20 września 2015

Zupa na stole, czyli... jadajmy razem.

mj | 15:58
Codzienne posiłki w domu...

Często ludzie nie przywiązują wagi do tego, jak jadają. Codzienne domowe posiłki zjadają byle jak, byle gdzie, niekoniecznie wspólnie z innymi domownikami. Sprzyja temu rzeczywistość, w jakiej przyszło nam żyć. 

Nie raz słyszałam od znajomej, że u niej w rodzinie - nawet w niedzielę, kiedy wszyscy są w domu - obiad jest jadany o tej samej porze, ale przez każdego oddzielnie, dziecko zjada w swoim pokoju, bo... akurat grywa o tej porze z kolegą na komputerze, mąż - przed telewizorem, a ona sama... właściwie sobie nie nakłada, bo już przy gotowaniu "nawącha się" i nie jest głodna.
Obawiam się, że w wielu domach to norma.


W tygodniu, w niejednej rodzinie - z uwagi na zajęcia domowników poza domem - nie ma możliwości wspólnego jadania. Zazwyczaj każdy "o swojej porze" odgrzewa sobie posiłek przygotowany dzień wcześniej przez panią domu. Prawdę mówiąc, u nas bywa podobnie, chociaż staram się, aby moja rodzina jadała jak najczęściej razem. W weekendy obowiązkowo jadamy wspólne rodzinne posiłki, przygotowane z dużą starannością, ale często i w tygodniu udaje nam się zjeść wspólnie późny obiad albo kolację. Pracuję nad tym nieustannie. Nawet za cenę tego, że - po powrocie z pracy - to ja przygotowuję nasze posiłki mimo, że w domu są sami dorośli i właściwie nie ma przeszkód, aby jedzenie robił ktokolwiek z nas. Wiem, że na moich panów (mąż i syn) nie mam co liczyć w tym zakresie :) Gdyby to od nich zależało, nie jest wykluczone, że widywalibyśmy się tylko w przedpokoju, mijając się w drodze do kuchni czy łazienki :))) 


Często jest to zwykła zupa, ale zjedzona wspólnie... daje o wiele więcej, niż tylko strawę dla żołądka. Nie raz już o tym wspominałam w moich wpisach... zawsze staram się, aby na moim stole było ładnie. A nóż, zechce się komuś przy nim usiąść :)) Zjedzenie nawet zwykłej zupy, parówki czy kanapki z serem, ale za to w "ładnej scenerii" i nie w samotności... daje nam siłę, czasami poprawia humor i napawa optymizmem, a czasami ... po prostu umacnia poczucie bezpieczeństwa, pewność, że - niezależnie od wszystkiego - mamy rodzinę, która niezmiennie JEST. A przy okazji... dowiadujemy się czegoś o sobie, a przecież w tej ciągłej życiowej gonitwie mało jest czasu - i ochoty czasami - na długie, wyczerpujące rozmowy.


Osobiście uważam, że wspólne jadanie bardzo zbliża ludzi. 
Daje chwilę na rozmowę, na bycie ze sobą, na mimowolną wymianę myśli. Już nie mówię o rozmowach egzystencjalnych, które czasami rozwijają się same z siebie :) Różnie to u nas w przeszłości bywało, ale teraz wiem, że wspólne posiłki to coś, co bardzo wiąże rodzinę, szczególnie teraz, gdy świat zwariował i wszyscy gdzieś pędzą, nie wiadomo za czym.




6 komentarzy:

  1. Wspólne posiłki to u mnie w rodzinie norma, nie dopuszczam innej myśli, tak było w domu rodzinnym u mojej mamy , tak jest u mnie . Oczywiście w miarę możliwości, nie ma szans , żeby wszystkie. Śniadania wspólne tylko w weekendy, ale obiady i kolacje zawsze razem , przy kuchennym stole :)
    To są naprawdę wyjątkowe chwile, bardzo dla nas wszystkich ważne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozdrawiam i dzięki za odwiedziny :)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Dzięki, też mi się podobają :)

      Usuń
  3. Ja, odkąd zamieszkałam z mężem pilnuję, żeby wszystkie posiłki jadać wspólnie. Teraz gdy mamy jeszcze córeczkę to dla mnie obowiązek. Jeśli nie udaje się zebrać całej trójki to przynajmniej towarzyszę małej jedząc cokolwiek razem z nią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No taaak, wyrobienie w dziecku nawyków jest bardzo ważne. Pozdrawiam i dziękuję za odwiedziny :)

      Usuń

Jakiś komentarz?... Zachęcam :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Wariacje wokół stołu ... © 2013. All Rights Reserved | Powered by-Blogger

Distributed By-Blogspot Templates | Designed by-Windroidclub