Translate

12 kwietnia 2015

Widziałam się z... Tuwimem, czyli jak skutecznie oderwać się na chwilę od codzienności :)

mj | 17:51
Ostatnimi czasy dokucza mi przeświadczenie, że wpadłam w jakieś tryby i moje życie to praca, zakupy, obiad, sprzątanie... praca, zakupy, obiad, sprzątanie... i tak w kółko. Na nic poza tym już właściwie nie starcza mi ani czasu, ani energii. 
O ile - z bólem, bo z bólem - godzę się jakoś na to, że siebie nieco zaniedbuję (czytam w metrze, ubrania kupuję między wierszami, do fryzjera chodzę na tzw. wariata ect.) o tyle... nie mogę w żaden sposób zaakceptować niedosytu związanego z poczuciem, że moje kontakty z najbliższymi są, oględnie mówiąc, zbyt połowiczne.


Jak to się dzieje, że daję się "zwariować" i wytracam energię na - mimo wszystko - mało ważne sprawy, pozwalając umykać temu, co dla mnie takie ważne?

Doszłam do wniosku, że po prostu w domu nie da mi się tego przełamać.
Pomyślałam, że - aby móc oddać się w całości rodzinie (a ona mnie) - musimy "wyjść z domu" :)


Wpadłam na cudowny pomysł (teraz już to wiem !) i... rzuciłam propozycję: 
"Jedźmy na kawę... do Tuwima..." 
I tak - korzystając z pięknej pogody - w sobotę z samego rana zapakowaliśmy się z naszymi dziećmi w samochód i pojechaliśmy... na spacer do Łodzi.

Dlaczego do Łodzi?

No przede wszystkim dlatego, że jest ona stosunkowo blisko Warszawy (półtorej godziny drogi) a jednocześnie na tyle daleko, że jak już zdecydowaliśmy się jechać, to nie opłacałoby się wracać po godzinie do domu (bo coś). W domu, wizyta naszej córki z chłopakiem (nie mieszkają z nami) na obiedzie nie trwa dłużej niż dwie godziny, bo "już muszą iść" :)  Poza tym, ja nigdy w Łodzi nie byłam, a słyszałam o tym mieście wiele ciekawych rzeczy.


Jako że należę do tych "dociekliwych", poczytałam trochę o Łodzi przed wyjazdem, aby zaplanować zarys naszego spaceru po tym mieście. Było to bardzo łatwe, ponieważ na stronie miasta znalazłam świetną wiedzę w pigułce :)


Oczywiście, mając kilka godzin czasu, zaledwie "dotknęliśmy" tego miasta.
Zaczęliśmy od... słynnej Piotrkowskiej, którą można chodzić i chodzić. Pełno tam pięknych kamienic i pałacyków, restauracji, sklepów i kawiarni.


Zachwyciły mnie plenerowe rzeźby z brązu... trzech łódzkich fabrykantów przy stole, Artur Rubinstein przy fortepianie, "lampiarz" wymieniający żarówkę w latarni, Julian Tuwim na swojej ławeczce czy... uroczy Miś Uszatek. I... cudne kolumny zdrojowe z wodą pitną ozdobione rzeźbami dzieci i ryb.


W ulicznym ogródku wypiliśmy kawę i zjedliśmy lody, cały czas ze sobą rozmawiając, wiele żartując i zachwycając się miejscem.


Drugim punktem naszego programu było Centrum Manufaktura... największe centrum handlowo-usługowo-rozrywkowe w Polsce stworzone na terenie dawnego kompleksu fabrycznego łódzkiego fabrykanta Izraela Poznańskiego.


Jest tam wszystko :) Wystarczy wymienić... sklepy, restauracje, kino, teatr, muzea, ścianka wspinaczkowa, kręgielnia i wielki rynek z pięknymi kolorowymi ławkami w tej samej kolorystyce, co słupki informacyjne oraz najdłuższa w Europie fontanna, która jest wieczorem podświetlana (niestety, tego nie widzieliśmy).


Dodatkową atrakcją jest krążący wolniutko po terenie Manufaktury trambus, przywożący ludzi "z miasta".


Mnie - laika, jeśli chodzi o architekturę :) - zachwyciło tam połączenie starego z nowym. Ogromny obszar świetnie zagospodarowany, dawne mury z surowej cegły z przepięknymi zdobieniami metaloplastycznymi połączone z dobudową bardzo nowoczesnej formy. Podziwiałam z zachwytem :)


Oczywiście galeria handlowa nie interesowała nas zupełnie, na rozrywki nie było czasu, ale... zostawiając "uchodzonych" panów na rynku, razem z moją córką - zakochaną po uszy w sztuce - odwiedziłyśmy Muzeum ms2, gdzie obejrzałyśmy Kolekcją sztuki XX i XXI wieku.



Na terenie Manufaktury niespiesznie zjedliśmy obiad, wyluzowani i uśmiechnięci :)



Przed wyjazdem zdążyliśmy jeszcze pospacerować po Parku Staromiejskim.

Spędziliśmy cudowny dzień w Łodzi. Pobyliśmy ze sobą, porozmawialiśmy, pośmialiśmy się, nie przejmując się niczym, bo przecież  wszystkie troski i "pilne" sprawy zostawiliśmy w Warszawie :)

Łódź - a właściwie ten jej kawałeczek, który widzieliśmy - bardzo nam się podobała i na pewno jak tylko będzie okazja wrócimy tam z przyjemnością :)
Jednak z tego wszystkiego najważniejszy i bezcenny był czas, który tam razem spędziliśmy :) 

Już wiem, że taki wyjazd - bez znaczenia dokąd - to świetny pomysł na skuteczne oderwanie się na chwilę od codzienności i... dobry sposób na pielęgnowanie relacji z bliskimi lub przyjaciółmi, które bezwzględnie SĄ NAJWAŻNIEJSZE :))

My "załapaliśmy" i... już myślimy o kolejnym wyjeździe. Kto wie, może rodzi się właśnie nasza rodzinna tradycja pod hasłem "soboty z rodziną" :))




6 komentarzy:

  1. Cudownie spędzony rodzinny czas :) Oby jak najwięcej takich chwil :)
    Dzięki za świetny spacer po Łodzi, z przyjemnością pozwiedzałam miejsca, których kompletnie nie znam :)
    Pozdrawiam cieplutko, Agness:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. NO, ja przy tej okazji bardzo dużo dowiedziałam się o Łodzi :) Zawsze byłam zwolenniczka podroży po Polsce i tym razem upewniłam się, że starczy nam tego dobra na dłuuugo :) Wiele jest u nas pięknych i ciekawych miejsc. Pozdrawiam i dziękuję za odwiedziny :)

      Usuń
  2. Uwielbiam takie wypady "za miasto" na jeden dzień na godzin parę. Ja w niedzielę (wczoraj) byłam w Częstochowie i też wróciłam naładowana pozytywną energią...pięknie przedstawiłaś swoją wycieczkę zarówno w opisie jak i fotkach>
    Pozdrawiam Cie serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję... za odwiedziny i za "dobre słowo" :))
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  3. A mi najbardziej spodobał się ten fragment:
    "Jak to się dzieje, że daję się "zwariować" i wytracam energię na - mimo wszystko - mało ważne sprawy, pozwalając umykać temu, co dla mnie takie ważne?" Ja takie "przemiany" bardzo cenię! :)
    Łódź ma w sobie coś bardzo interesującego... ale ja najchętniej pochodziłabym szlakiem łódzkich murali. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Murale... mogę potowarzyszyć ;)))

      Usuń

Jakiś komentarz?... Zachęcam :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Wariacje wokół stołu ... © 2013. All Rights Reserved | Powered by-Blogger

Distributed By-Blogspot Templates | Designed by-Windroidclub