Translate

23 kwietnia 2016

Rozważania przy stole... norma nie zasługuje na piedestał.

mj | 23:23
Zastanawiam się dlaczego w dzisiejszych czasach to, co normalne stało się... nienormalne.

Jak to się dzieje, że ludzie rezygnują z wartości takich, jak przyzwoitość, życzliwość czy dobre serce? I nie myślę tu o osobach, którym te tematy są po prostu obce.

Nie mogę pogodzić się z tym, że ludzie często uważają zwyczajną grzeczność, życzliwość czy zainteresowanie drugą osobą za coś nadzwyczajnego. A przecież to norma...


Ktoś powie... takie czasy, dzisiaj rzadko kto dostrzega drugiego człowieka. Dlatego trzeba doceniać ludzkie odruchy. Zgadzam się, bezwzględnie trzeba, ale...

Dlaczego tak ochoczo godzimy się na to i pozwalamy, aby zwyczajne ludzkie postępowanie stawało się czymś nadzwyczajnym? Dlaczego - my pojedynczy ludzie - tak mało zdecydowanie napiętnujemy to co złe u ludzi?
Owszem, łatwo nam wygłaszać poglądy na temat niestosownego zachowania lub rażącego braku reakcji, ale gdy chodzi o konkretny przypadek - nie jest już tak dobrze. Rzadko czujemy, że powinniśmy zareagować i czekamy żeby kto inny to zrobił, jakoś raptem oceniamy sytuację nie tak bardzo radykalnie albo uznajemy, że "nie warto, bo to i tak nic nie zmieni". A tak naprawdę poświęcamy nasze przekonania dla świętego spokoju.

W zamian natomiast... nadmiernie dziękujemy za to co normalne.

Dlaczego w swoim najbliższym otoczeniu tak mało dbamy o coś w rodzaju higieny wartości? Dlaczego pozwalamy sobie na myślenie "a co ja sam zdziałam?" i... pozwalamy, aby stwierdzenie "takie dzisiaj czasy" mogło usprawiedliwiać chamstwo, brak szacunku dla starszych i brak empatii?
Dlaczego niektórzy - zwłaszcza ci dojrzalsi - rozwodzą się nad szlachetnością młodego człowieka, który ustępuje kobiecie miejsca w autobusie?
Dlaczego nie wystarcza już samo "dziękuję"?


Pixabuy.com (CC0 Public Domain)
Myślę, ze właśnie stawianie na piedestale zwykłego przyzwoitego zachowania jest swego rodzaju przyzwoleniem na upadek wartości.

Dlaczego już nie wymagamy? Od siebie? ale również od innych?!

Nie potrafię spokojnie słuchać, gdy moja mama dziękuje mi za to, że do niej zadzwoniłam... gdy mój młody syn jest wychwalany pod niebiosa, bo znalazł taksówkę starszej pani, która pojechała tramwajem nie w tę stronę, albo... moja córka... mimo moich deklaracji, że to nie ma dla mnie znaczenia, czuje się zobowiązana oddać mi każdy marny grosz, którym jej pomogłam bo akurat w danym momencie z nas dwu to ona tego potrzebowała i... każdy gest w jej kierunku uważa za coś wyjątkowego. Z jednej strony jestem dumna, bo uczyłam swoje dzieci, że zawsze najważniejszy jest człowiek i że w życiu przede wszystkim obowiązuje przyzwoitość (nie mylić z pruderią). Jednak...

Słyszę czasami argumentację "nie każdy taki jest"... a co to mnie obchodzi? gdy ktoś np. moje dziecko potrzebuje pomocy?
Mnie to po prostu rozwala, bo w końcu po co się mamy?! Czy to oznacza, że gdy ja będę potrzebowała jakiejś pomocy (a przecież wcześniej czy później będę !!) nie mogę na nią liczyć bezwarunkowo, bo "takie są czasy"? Wiem, że mogę... to wiem na pewno, ale czy będę na tyle ogarnięta, żeby za wszystko wychwalać i wszystko zrekompensować? A jeżeli zapomnę?

Po co człowiek ma żyć, nie widząc i nie reagując na to, co dzieje się wokół niego?

Wszyscy - z mniejszym czy większym przekonaniem - stwierdzamy upadek wartości, brak empatii wśród ludzi, brak bezpieczeństwa, że jest coraz gorzej ect. Zgadza się, przez - nazwijmy to - szeroki "dostęp do świata" następuje pewien, znaczący niestety, upadek moralny. Śmiem jednak twierdzić, że rezygnując z wymagań - nie tylko wobec siebie, ale również wobec innych osób - przyczyniamy się do obniżania standardów.



Oczywiście...
całego świata nie zmienimy, ale możemy próbować go zmieniać w swoim otoczeniu. Po prostu... Nie mam wątpliwości co do tego, że nasze zachowanie wpływa na innych, nie tylko na dzieci, które wychowujemy. Jest oczywiście ryzyko, że trafimy na inną niż oczekujemy reakcję, być może... jest jednak całkiem duże prawdopodobieństwo, że ludzie wejdą w te standardy.
Wymagajmy na przykład od naszych synów, aby wzięli od nas ciężką siatkę, bo mają więcej siły... aby odwiedzali starszą babcię bo ona tego potrzebuje... wymagajmy, aby młodzi ludzie ustępowali miejsca w autobusie starszym, wtrącajmy się, gdy chłopak szarpie dziewczynę albo gdy silniejszy krzyczy na słabszego ect. Gdy młodzi ludzie będą to uważali za normalne, jest duża szansa, że gdy w ich pobliżu znajdzie się osoba potrzebująca... będą wiedzieli, jak się zachować, a także być może sami uzyskają pomoc od innych, bo nie będą mieli problemu z jej przyjęciem. Jednak, gdy to my jesteśmy starsi, a młody człowiek potrzebuje usiąść - ustąpmy mu miejsca, nie patrząc na wiek. Drobne sprawy, ale jakże ważne.

Pixabuy.com (CC0 Public Domain)
Krotko mówiąc...
dostrzegajmy innych ludzi z jednej strony, dziękujmy za okazywaną dobroć, życzliwość i każde dobre działanie - z drugiej, ale nie stawiajmy pomników za to, co jest normą. Wymagajmy od siebie przede wszystkim, ale również od innych, bo norma nie zasługuje na piedestał. Odpuszczając, bo "nie warto", bo "co ja mogę?" albo "dlaczego ja?", odstępując od egzekwowania tego, co normalne albo oczekując na pochwały za to, co normalne... na własne życzenie rezygnujemy z wartości najważniejszych i psujemy ten świat !




6 komentarzy:

  1. Bardzo mądry i wartościowy tekst..zgadzam się ze wszystkim co napisałaś, często też nad tym wszystkim się zastanawiam, i staram się nieustannie nad sobą pracować i pokazywać innym, że warto ...zacząć naprawę świata od siebie i podać dalej...
    Pozdrawiam ciepło i serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo, bardzo mądre przemyślenia. Gdyby wszyscy myśleli tak jak Ty świat byłby o wiele lepszy. Staram się zawsze postępować tak, żeby nie móc sobie nic zarzucić, mam wielkie szczęście, bo moja rodzina - najbliższa i ta odrobinę dalsza - postępuje podobnie.
    Pozdrawiam ciepło, Agness:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Myślę, że wielu jest ludzi, którzy w ten sposób myślą, ale niektórzy po prostu idą na łatwiznę. Pozdrawiam i zapraszam ponownie :)

      Usuń
  3. Zacznę tak jak moje przedmówczynie ale nie można inaczej, bardzo mądry, wartościowy wpis. Staram się uczyć empatii i szacunku moje dzieci ale sama czasem obawiam się z jakim skutkiem. Ale tutaj znowu stwierdzę, że wina leży w nas samych. Bo chociaż nasi rodzice wychowywali nas na przyzwoitych ludzi, to młodsze pokolenia już tego zachowania nie pojmują czyli można by rzec, że rodzice tutaj polegli...Mówi się, że co pokolenie to gorsze zgadzam się z tym z własnych obserwacji ale..no właśnie ale kto się ku temu przyczynił ?
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za odwiedziny i... za dobre słowo :) Dobrze wiedzieć, że są ludzie, którzy myślą podobnie. W przypadku naszego tematu... cała w tym nadzieja :) Pozdrawiam :)

      Usuń

Jakiś komentarz?... Zachęcam :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Wariacje wokół stołu ... © 2013. All Rights Reserved | Powered by-Blogger

Distributed By-Blogspot Templates | Designed by-Windroidclub